Plecak ewakuacyjny

Plecak ewakuacyjny i schrony. Takie to tematy mamy dzięki naszym władcom. Nie, nie ma nic w mediach na przykład o budowie metra w tym czy innym mieście – w każdym razie w jakimś z największych polskich miast, które bez metra są jak „zakorkowane”. Czy w ogóle ktoś o czymś takim jak metro mówi? Bezrefleksyjnie słuchają sobie Polacy we wszystkich „rozgłośniach” o porannych korkach na wszystkich ulicach i drogach. Potem o popołudniowych. We Wrocławiu, w Łodzi czy w Krakowie. Dojazdy do pracy i powroty z pracy. Na ulicach korki, na tych naszych autostradach i ekspresówkach – też już korki. Nasze szlaki komunikacyjne są już niewydolne. Z jednej strony dobrobyt: każdy ma już ten samochód, jeśli tylko chce mieć. Albo musi. Najczęściej musi, bo dojazdy do pracy, do szkoły, to już stały element naszego życia. Nikt prawie już nie ma pracy w zasięgu 15-minutowego spaceru. 

Jeśli musi się do pracy dojeżdżać, to zazwyczaj bez posiadania własnego pojazdu jest to niewykonalne. Najczęściej z powodu wykluczenia komunikacyjnego, czyli braku komunikacji publicznej. 

Halo, młodzi! Wychowani w nienawiści do tzw. komuny. Pewnie nie wiecie nawet co to tzw. transport zakładowy? Otóż, jak budowano fabrykę za miastem, to państwowe, socjalistyczne przedsiębiorstwo woziło waszych rodziców czy dziadków swoimi autobusami do pracy. I z pracy. Czy teraz, któregoś z twoich kapitalistycznych pracodawców, którzy też budują magazyny i markety na obrzeżach aglomeracji, obchodzi to, że nie masz się tam czym dostać? Albo czy władze Twojego miasta obchodzi, że skoro mieszkasz na peryferiach Krakowa, Gdańska czy Wrocławia, na deweloperskim osiedlu, gdzie poza lokum o charakterze sypialni nie ma nic i chciał/a/byś, chociaż czasem, skoczyć do centrum, do teatru, do kina, czy choćby na spacer po Starówce? Może do kawiarni, na lampkę wina? Wtedy ty za kierownicą – odpada… Nie, nie obchodzi to naszych władz, bo gdyby tak, to pojawiłby się temat budowy metra. Bo inaczej się tego zrobić nie da. Najlepsza miejska komunikacja naziemna tego nie zapewni. Jak pomyślisz o godzinnej jeździe tramwajem, bywa, że z przesiadkami, to masz od razu dość już na starcie tej wyprawy do centrum twojego miasta…

Nie! Nikogo to nie interesuje. Mieliśmy kolejne wybory: do Sejmu, do samorządów lokalnych (czyli do władz miejskich), ostatnio na Prezydenta RP. Czy któryś z kandydatów wspomniał o takiej sprawie, jak metro, które jakość twojego życia obywatelu, mieszkańcu dużego miasta, podniosłoby na poziom nieporównywalny z obecnym? Nie, żaden!

Przy odpowiedniej sieci metra samochód prywatny w dużym mieście byłby Ci potrzebny tylko ewentualnie na weekendy i na urlop.

Wiem, że tak jest. Spędziłem kiedyś miesiąc w Berlinie, jeździłem tam wszędzie bezstresowo, mając bilet na środki komunikacji miejskiej na ten okres Jeden bilet na wszystkie te ich U-Bahn (metro), S-Bahn (szybka kolej miejska), tramwaje i autobusy. Obserwowałem znajomych Berlińczyków, którzy twierdzili wtedy, że własny samochód jest im właściwie niepotrzebny. A był to rok 1995 i władze Berlina, na wielkich banerach, przepraszały jeszcze za niedogodności związane z tym, że trwały prace, aby połączyć miejskie systemy komunikacyjne funkcjonujące do 1989 roku oddzielnie – dla Berlina Zachodniego i Wschodniego (NRD).

Poruszyłem ten temat metra. Pokrótce i tylko przykładowo. Zupełnie tylko po powierzchni tematu (a metro wymaga, aby wejść głęboko). 

I w tym momencie „poległem” jako publicysta. Amator. Lepiej tak jednak polec niż na wojnie. Otóż, od dawna nie słucham radia (tylko w samochodzie), nie oglądam telewizji, ale dziś rano (25.09.2025 r.) włączyłem radio w kuchni. I w porannych wiadomościach usłyszałem, że jednak: Kraków buduje metro! Tyle, że jest to na razie koncepcja. Wstępny projekt? Nie ma jeszcze decyzji środowiskowej. A to może potrwać. Szacuje się chyba, że to jeszcze 5-6 lat, zanim rozpocznie się budowa. Ale dobrze! Jest perspektywa. Brawo Krakowiacy! Zaproście do Waszego „Krakowiaka” samorządowców z innych miast. Niech też budują u siebie metro.

Jednak jedna jaskółka wiosny nie czyni…

Tu chodziło mi tu tylko o pierwszy z brzegu przykład: tematów ważnych dla nas Polaków jest mnóstwo. Niepodejmowanych, lub niezałatwionych. Tematów, które są ważne dla naszego dobrego, wygodnego życia. Życia w pokoju. W pokoju międzynarodowym i w pokoju ducha. 

Co teraz jest ważne?

Dla naszych obecnych władz tylko to jest ważne, co nas ma prowadzić na śmierć! Czyli co? Wojna!

Niepojęte dla mnie, a jednak! Można ludzi tak odmóżdżyć, że powoli zaczynają wojnę traktować jako nieuniknioną. Jak wakacje w przyszłym roku, do których trzeba się przygotować. Już teraz trzeba wybrać ofertę biura podróży, z „all inclusiv”. Aby później nie przepłacać. Już teraz kupić odpowiedniej wielkości walizkę (żeby się zmieściła jako bagaż podręczny lub inny według wymiarów, jakimi nas obdzieliły linie lotnicze).

Zatem teraz, jeśli chodzi o wojnę, trzeba tylko zabezpieczyć dla siebie i rodziny plecaki ewakuacyjne. I ewentualnie schron. Trochę czasu jeszcze jest. 

Jeszcze nie na przyszły rok, czyli nie na rok 2026, ale chyba na rok 2027, pan Premier zaplanował nam wojnę! Ogłosił to wszem i wobec w mediach. I co? Naród wyszedł na ulicę, zażądał przedterminowych wyborów? Żeby wybrać, w miejsce oszołomów wojny, ludzi pokoju? Jakiś majdan się zaczął w Warszawie, aby zmienić polską politykę na propokojową? Nic! Nic takiego. Cisza. Cichosza! Ludzie! Jeszcze trochę i pójdziecie na wojnę! Młodzi ludzie, śpicie? Zauważycie to, obudzicie się dopiero, gdy was przebiorą w mundury?

Teraz, zamiast tej walizeczki na urlopowy lot na Love Island, macie sobie przygotować plecaki ewakuacyjne. To jet teraz hit! 

Plecaki ewakuacyjne, zwane inaczej „ucieczkowe”. Sam Minister Obrony Narodowej pan Kosiniak-Kamysz był uprzejmy zademonstrować Narodowi taki plecak. Pokazuję i objaśniam… Można obejrzeć na YouTube, na kanale pana Stanowskiego. Lepsze niż kabaret. I byłoby to śmieszne, gdyby nie to, że sprawa jest poważna. 

Chociaż uśmiechnąłbym się z zadowoleniem, widząc całą polską klasę polityczną – spakowaną, z plecakami ewakuacyjnymi. Nie, źle im nie życzę! Nie na wojnę. Boże chroń nas dalej! Po prostu życzę im odejścia na emeryturę. Mniejsza o to, czy zasłużoną. Najważniejsze, aby odeszli! Panowie i Panie: zbiórka pod Sejmem!

Spisałem trochę tytułów na YouTub’ie dotyczących tych plecaków. Jest taki wysyp tych plecaków, że więcej ich tej jesieni niż grzybów: „Strach sprzedaje się najlepiej”, „Ucieczka przed wojną? To warto zabrać ze sobą!”, „Plecak ewakuacyjny – Help Bag”, „Plecak przetrwania. 72h”, „Plecak przetrwania z Biedronki. Nadaje się na wojnę?”, „20 must have Items in Your 72 Hours Kit”.

Powtarzają się w tych informacjach te 72 godziny. Tyle czasu, obiecują ci specjaliści, z takim plecakiem przetrwasz. Pod warunkiem, że zgodnie z instrukcjami wyposażysz go w ten zalecany zestaw przedmiotów. Ciuchy, śpiwór, latarka, ładowarka, smartfon-telefon, power bank, pen drive z całym twoim życiem (kopie dokumentów, rodzinne zdjęcia, adresy), apteczka. Prześcigają się fachowcy od survivalu oraz byli i obecni „specialsi” i „marines” w pomysłach na jego zawartość. 

Nikt nie „wybiega” poza te 72 godziny. To ja zapytam, „z pewną taką nieśmiałością”: I co dalej? Plecaki ewakuacyjne i schrony zastąpią nam domy?

Co potem, Panie Ministrze? Panie Premierze! „Jak żyć?”

W zbombardowanym dronami kraju. Gdy po tych 72 godzinach okaże się, że nic już tu nie działa: prądu nie ma, wody pitnej nie ma, służby zdrowia nie ma. Niczego nie ma… Was też zresztą nie ma, bo w ciągu tych 72 godzin uciekliście z Warszawy przez współczesne Zaleszczyki, czyli przez Słubice nad Odrą, gdzie jadąc autostradą z Warszawy, przekroczyliście granicę niemiecką i udaliście się do Berlina jako rząd polski na emigracji. A może jednak samolotem do Londynu? W końcu na poprzedniej wojnie tam było wam dobrze.

Może nazwać te plecaki raczej „last minute”? Przynajmniej będą się mile kojarzyły – z okazyjnym lotem na wymarzone wakacje. Chociaż prawda będzie inna: dla wielu będzie to ostatnia minuta i czarna godzina. Albo czarne lata. Wojny.

Znów się oswaja społeczeństwo z wojną, przybliża je do wojny. Takimi małymi kroczkami.

Plecak ucieczkowy, 72 godziny, a potem? Warto się zastanowić. Na Ukrainie trwa wojna już ponad 3 lata. Jeśli ta nasza wojna też tak się potoczy, to zastanówcie się np. jak to będzie z kredytami? Banki znikną i kredyty też? Już nie trzeba będzie zwracać im pieniędzy? Mówią, że wojna to wielki reset… A może odwrotnie: cały czas te raty będą do spłacania? Raty za dom, mieszkanie, a choćby za ten samochód „w kredycie” czy też w leasingu. Tylko z czego je spłacisz? Z żołdu, gdy już cię do wojska zaciągną? Coś mi się wydaje, że nie będziesz tyle dostawał co miesiąc co w twojej korporacji. Nawet nie sprawdzam stawek, ale pieniądze dla żołnierza z poboru (z mobilizacji) to będzie raczej poziom płacy minimalnej, a nie choćby średniej  krajowej. A jak dron ci trafi w to mieszkanie czy dom w kredycie, to dopiero masz pecha: raty dalej do spłacania, a lokalu nie ma! I odszkodowania też nie ma, bo nawet jeśli masz polisę ubezpieczeniową, to najczęściej jest tam w ogólnych warunkach umów taka klauzula, że nie obejmuje ona szkód wywołanych przez działania wojenne, powstania, rebelie, akty terroru i rozruchy. I inne takie zdarzenia nadzwyczajne. Zwane też siłą wyższą. Czy pan Premier lub pan Minister już ci o tym powiedzieli? Twój bank też ci tego nie powie. Ale nic dziwnego – oni grają w jednej drużynie. Coraz bardziej popularną nazwą tej formacji jest Wall Street. Grają w każdą wojnę. Bo na każdej to oni wygrywają. Ty tylko stracisz.

O ile ty jeszcze będziesz. 

Z wojną jest taki podstawowy problem, że na wojnie się ginie. Czyli: z wojny się nie wraca. Albo: wraca, ale w stanie niekompletnym.

Coś tam ludzie jakby wiedzą, że tak może być. Dlatego władze zaczynają opowiadać nie tylko o plecakach ucieczkowych, ale i o miejscu, do którego należy uciekać. Czyli… Nie, nie do Kościoła… Chociaż ostatecznie pewnie i ta instytucja odzyska swoje znaczenie: jak trwoga, to do Boga!

W pierwszej fazie wojny raczej chodzi o schrony. Naczelna Izba Kontroli podobno je policzyła. W całej Polsce. I jest ich tyle, że schroni się w nich 3% populacji (słownie: trzy procent). Może się załapiesz… Ale podobno jest już jakiś program budowy schronów. Zacząłem pisanie tego artykułu od uwag na temat budowy metra i proszę: ciepło, ciepło… Przecież takie metro to dla mieszkańców wielkiego miasta naturalny schron! Może na fali przygotowań do wojny przynajmniej jakieś metro powstanie wreszcie? 

Nawet gdyby! Widzicie jakieś powody do radości? Ja nie. Mamy, według naszych rządzących, nasze plany życiowe ograniczyć do plecaka i schronu. A perspektywę wielu lat życia ograniczyć do 72 godzin. Schrony, a nie domy! Taka to nasza przyszłość ma być!

Schrony, domy, to jeszcze, żeby było do rymu: drony!

Tak! Wszyscy na tej wojnie będziemy się bawić w drony. To taka zabawa: zjawia się dron, już go słyszysz albo i widzisz (on ciebie też!) i próbujesz mu uciec. „How to escape a drone, if it attacks you”. Panie Ministrze Kosiniak-Kamysz, na YouTube jest taki filmik: „Jak uciec dronowi, jeśli cię atakuje”. Niby przystępnie tam wyłożono, co robić. Jest filmik rysunkowy. Wszystko wyjaśnia. Np. „To tylko dron monitorujący.”. Ale jednak: „Natychmiast się schowaj!”. Pasjonujące! Panie Ministrze, Pan tak pięknie opowiada! Ten plecak ewakuacyjny nam Pan super objaśnił. Nie spróbował by Pan też pokazać, jak się schować przed takim dronem? Filmik jest rysunkowy, a jakby Pan, we własnej osobie, tak zygzakiem wiał – to byłaby dopiero lekcja dla Narodu! Może zatem nakręćcie tam w Ministerstwie taki film! Z Panem w roli głównej.

W końcu inni aktorzy sceny politycznej dają z siebie wszystko. Np. Minister Sikorski. Niech on, ten bohater Polski i Ameryki, prawie jak Kościuszko i Pułaski, będzie dla Pana wzorem.

A Pan, Panie Ministrze Kosiniak-Kamysz, niech nie będzie gorszy! 

Radosław Sikorski, znany jako Radek, dzielny, antykomunistyczny młodzian, bojownik za wolność świata, wykreowany za pomocą fotki z „kałachem” w Afganistanie i własnych opowieści dziwnej treści, na razie zdobywał ONZ.

Wciąż bohaterski wojownik – gotowy wysłać odartą ze wszystkiego Polskę na wojnę na Ukrainie. Polskę słabą, bo on i jemu podobni deklarują miłość do Ojczyzny. Tylko nie chcą się przyznać, że mają kochankę: Ukrainę.

A on dodatkowo ma żonę Amerykankę. I tam też są ich dorośli synowie. Nie pójdą na front na linii Wisły. Jeden (oficer US Army) będzie walczył, ale w cyberprzestrzeni. A jego „dad”, pan Sikorski, bredzi jak jego poprzednik na tym stanowisku – sanacyjny minister spraw zagranicznych Józef Beck. Że „nie oddamy ani guzika”. Tak: ton i buta tej wypowiedzi na forum ONZ to jest jakby „Beck-ground”. Jak na razie historia się powtarza. A jeśli tak dalej będzie, to on, tak ja ta cała przedwrześniowa junta wojskowa, opuści Polskę w potrzebie. Gdy tylko dron lub rakieta walnie w tę jego pałacową posiadłość, którą ma gdzieś tu, na polskiej wsi. Ale apartament w Waszyngtonie czeka! Żona ma tam mieszkanie. I pewnie schrony im tu w Polsce niepotrzebne. Plecak ewakuacyjny też nie. Wszystko zabierze w bagażu dyplomatycznym, nie podlegającym kontroli. Już pewnie kufry spakowane. 

Maniakalna nienawiść do Rosji zaślepia złe, wściekłe oczy Rusofobów.

I zamyka się ambasady, konsulaty, przejścia graniczne – wszystkie kanały komunikacji ze Wschodem. Jak wyleniały, stary wilk, warczy nasz Minister w ONZ, nie widząc, że inni odsuwają się od niego. Jakby był obłąkany. Niestety w Polsce nie jest samotny. Jest tu ich całe stado. Tych wilków z Wall Street. Wilków wojny, dla których prawdziwym matecznikiem jest właśnie Wall Street. Przywódca stada, boss z USA, już stary basior, grający dobrodusznego, stroniącego od polowań, wojny i przelewu krwi, wydaje teraz rozkazy do ataku – poprzez Brukselę. Żeby nie było na niego. A młode wilki posłusznie już kłapią zębami, już się zbierają do nagonki.

I cieszą! Jak wielbiący wojnę i wojsko Minister Sikorski. Sam nam się kiedyś zwierzył z tej miłości, gdy kończył sprawowanie funkcji polskiego Ministra Obrony. Wreszcie znowu można będzie strzelać! Jak za młodu w Afganistanie! 

Bóg, Honor, Ojczyzna? 

Raczej: Bóg Wojny, Dolar i Obczyzna.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Ta tresc jest chroniona przed kopiowaniem
Przewijanie do góry