Tutaj jest antywojennie.
Jeśli chcesz poczytać o innym spojrzeniu na to, co się dzieje na świecie, to zapraszam.
Będę pisał tutaj o pokoju i o innych sprawach, najczęściej dotyczących szeroko rozumianych spraw społecznych. Nie będę tylko krytykował (a jest co!), ale także (może się uda?) proponował, co i jak można zmienić.
Dlaczego antybohater?
Ktoś czytając to, co piszę na blogu zadał pytanie: dlaczego taki jest tytuł mojego bloga? Oglądałem kiedyś amerykański film fabularny, gdzie lektor czytał tłumaczenie słów piosenki, która „leciała” na początku lub na końcu tego „obrazu”. I taki wers tam był, nawet z zachowanym w języku polskim rymem:
„Cmentarze pełne bohaterów, lecz żywych nie ma już zbyt wielu”.
Szerzej napiszę, o co mi chodziło i co mnie jeszcze zainspirowało, w artykule pt. „Antybohater”. I dziękuję temu komuś, że go antybohater zainteresował. A tu tylko jeszcze, tak krótko, moje intencje wyjaśnię:
Nasze polskie władze i cały świat „kolektywnego Zachodu” od trzech ponad lat, od kiedy trwa wojna na Ukrainie, straszą nas wojną. Straszą agresją Rosji. A jednocześnie wmawiają nam, że wojna nie jest taka zła. A Putina należy „wdeptać w ziemię”. W mediach głównego nurtu , które opanowały telewizje i prasę papierową, wciąż narasta prowojenna fobia.
I tylko w internecie, gdzie funkcjonuje (jeszcze) tzw. antysystem, można znaleźć głosy rozsądku. Postanowiłem, na swój skromny sposób, dołączyć do tych, którzy mówią „Nigdy więcej wojny”. Żadnej wojny! Bo żadna nie jest „naszą wojną” – jak się nam to aktualnie wmawia. Dlatego piszę z pozycji pacyfisty. Antybohatera, który nie widzi sensu pójściu na wojnę. Czasem poruszam temat okropności wojny i stoję po stronie tych, którzy uważają, że zbrojenia wprowadzają, zamiast bezpieczeństwa, ciągłe zagrożenie wojną. Po stronie zwykłych ludzi, do których już nasz poeta Julian Tuwim, przemawiał prawie 100 lat temu we wspaniałym wierszu. W utworze „Do prostego człowieka”wytłumaczył wszystko. W szczególności, kto za tymi wszystkimi wojnami stoi, kto z nich czerpie bogactwo, a komu przypadnie tylko strach, wojenne cierpienie i powojenna nędza. Chciałbym aby zmieniała się, obecnie obowiązująca, narracja historyczna, polityczna, która opiera się na syndromie wroga, na obłudnym stawianiu na cokoły bohaterów wojennych, na wysławianiu „bohaterów”, przemilczając jednocześnie to, co w czasie każdej wojny jest niedolą zwykłych ludzi. Stąd ten antybohater. Zwykły człowiek, który nie chce wojny. Niekoniecznie tchórz. Chcę zwracać uwagę na to, że należy ze sobą rozmawiać. Na poziomie państwa i zwykłych ludzi. „Tylko dyplomacja, głupcze” – trawestując słynne powiedzenie B. Clintona. Tylko dobre relacje ze wszystkimi państwami na świecie, a w szczególności z naszymi sąsiadami, mogą dać nam bezpieczeństwo, rozwój i godne, ludzkie życie. Ale niestety „Na Zachodzie bez zmian”.