Klasa bez klasy

Obejrzałem na YouTube pięciominutowe nagranie pokazujące jak dziennikarze nagabywali na ulicy Adama Michnika, chcąc uzyskać od niego informacje, komentarz na temat spotkania, które właśnie zakończył. A. Michnik wychodzi z lokalu, chyba w Warszawie, wraz z jakąś panią oraz jeszcze innymi osobami. Ten materiał ma tytuł „Szokujące nagranie – wulgaryzmy ze strony Adama Michnika i jego przyjaciół” i można to znaleźć po tym adresem: link do materiału na YouTube

Szokujące? Szoku nie ma.

Ja raczej miałem, patrząc i słuchając, uczucie politowania. Wobec wszystkich uczestników i dla całej, im podobnej, klasy naszej politycznej. I braku tzw. klasy u nich. Oraz u dziennikarzy, którzy żyją z tych polityków. Trochę ta ich praca przypomina walkę gdzieś na afrykańskiej sawannie. Oni, dziennikarze, jednak nie w roli lwów, lecz sępów.

Polska klasa polityczna… Jaka jest?

Wprawdzie Adam Michnik formalnie politykiem nie był/nie jest (chociaż w PRL był tzw. opozycją polityczną), to jednak można go do tej klasy zaliczyć. Przez dekady był/jest z politykami związany, sterowany przez nich i sterujący nimi. „Ikona dziennikarstwa” – tak go ten uliczny dziennikarz nazywa… Swoją drogą: współczuję tym „ulicznikom” – to najniższa forma wykonywania tego zawodu?

A zachowanie A. Michnika? Fatalne, to mało powiedziane! Idzie z kobietą. Zostawia ją samą. Pozwala tym najemnikom rozdzielić ich! Zamiast trzymać pod rękę, a im krótko powiedzieć, że jest w sytuacji prywatnej i prosi, aby odeszli od nich. A jeśli nie posłuchają, to następny krótki komunikat, głośno: Kochanie, ci panowie są natarczywi, nagabują nas, ograniczają naszą prywatność, więc zmieniamy kierunek i idziemy na Komisariat Policji. Przecież to centrum Warszawy! Potem już ani słowa!

A ten (jednak) mały człowieczek: 

wdaje się w absurdalną dyskusję, używa jednak słów niegodnych „dżentelmena” (przy damie). Żałosny poziom tych ludzi. Po obu stronach. A to centrum naszego kraju. To Warszaw/k/a! To nasze „elity”! Akurat tytuł epatuje wulgaryzmami. A tych w zasadzie („klasycznych”) chyba nie ma. Nie chce mi się tego oglądać, słuchać drugi raz, więc piszę „chyba”. Ale nie ma przecież  wątpliwości, jakim językiem polska klasa polityczna rozmawia. Wulgarnym! Nagrania z cafe takiej czy innej… Mieliśmy okazję się z ich rozmowami zapoznać.

Inne elity też. Tym samym językiem. Polskim?

Np.: „Ci wspaniali mężczyźni na swych latających maszynach”. Czarna skrzynka prezydenckiego Tupolewa i zapis z kabiny pilotów: z wykropkowanymi co chwilę słowami na p.. i k.. 

„Królu, Rzeczpospolita ginie”… tak miał nadworny błazen (Stańczyk?) kiedyś powiedzieć. 

Ten obraz Matejki przedstawia Stańczyka, gdy dwór królewski się bawi, a tylko on, trefniś, jest zadumany nad losem kraju: właśnie Rosjanie zajęli Smoleńsk. Jak to się łączy… Historia się powtarza… 

Nasi politycy chcą, aby „mieczy u nas było dostatek” (ta militaryzacja kraju!). Ale dziś, to tylko błaznów w Rzeczpospolitej dostatek.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Ta tresc jest chroniona przed kopiowaniem
Przewijanie do góry