Wojna i pokój

Przeciwko wojnie, a za pokojem.

Wojna to jatka, to „maszynka do mielenia mięsa”.

Cmentarz

Powtarzamy bezrefleksyjnie, skoro widok tych wojennych cmentarzy nic nas nie nauczył.

„Sprawozdanie z odsłonięcia i poświęcenia pomnika, który został wzniesiony dla 142 Prusaków i 132 Austriaków spoczywających na cmentarzu wojskowym w Reinerz (Duszniki-Zdrój) na podstawie łaskawie przekazanego rysunku Jej Cesarsko-Królewskiej Wysokości Pani Księżnej Koronnej Prus. Sporządzone przez Burmistrza, Porucznika w 3. Regimencie Gwardii Grenadierów Obrony Kraju Paula Denglera. Reinerz, dnia 3. września 1876 r.”

Rozpoczyna się to dzieło tak:

„W roku 1866 podczas wojny prusko-austriackiej miały miejsce w pobliżu Reinerz (Duszniki-Zdrój) bitwy obok Nachod, Stalitz (Ceska Skalice) i Schweinschädel (Jaromer). Około 10 000 rannych było transportowanych przez Reinerz. Lekko ranni byli
transportowani dalej na Śląsk, ciężko ranni pozostawali tutaj, gdzie urządzono różne lazarety polowe w mieście Reinerz i w położonym w pobliżu Bad Reinerz (uzdrowisku Reinerz). Niemal w każdym domu leżeli chorzy żołnierze, uzdrowisko ze swymi wielu pensjonatami, urządzeniami kąpielowymi i koloniami stało się jednym wielkim lazaretem! Mieszkańcy Reinerz dali wtedy wiele dowodów prawdziwie chrześcijańskiej postawy i samarytańskiego miłosierdzia i poświęcenia, za które najlepszą zapłatą było własne serce i świadomość wypełnionego obowiązku miłości.”

Jest to moje tłumaczenie z oryginału, który kiedyś udostępnił mi nieżyjący już pan Ryszard Grzelakowski, lokalny historyk, mieszkaniec Dusznik-Zdroju, który zaangażował sie też w ratowanie tego miejsca pamięci, zniszczonego po 1945 roku. Zachęcam do przeczytania całości, bo jest to, przynajmniej dla mnie, rzecz symptomatyczna. W ogromnej bitwie pod Sadovą (miejscowość pod Hradcem Králové, dzisiejsze Czechy) stanęło przeciw sobie około 400 000 ludzi. Ten smutny rekord pokonała w XIX wieku jedynie bitwa pod Lipskiem w 1813 r. Zginęło pod Sadovą 15 000 żołnierzy. A 10 000 rannych, jak czytamy wyżej, było transportowanych przez Reinerz (Duszniki-Zdrój). W 10 lat po tych krwawych walkach przedstawiciele obu wtedy walczących ze sobą stron, czyli Prusacy i Austriacy, spotykają się w Reinerz w najlepszej komitywie. Służę cytatami:

„Oddalony o 1/8 mili od miasta, położony na wzniesieniu cmentarz, był bogato i elegancko udekorowany. Wzdłuż zielonego żywopłotu, który go otacza, stały, połączone ukwieconymi wstęgami, potężne maszty z flagami w barwach Prus, Niemiec, Austrii oraz flagi Miasta. Pomnik, owinięty jeszcze w tym momencie dużymi pruskimi i austriackimi flagami, znajduje się w środku cmentarza, na wprost wejścia, które obramowane jest wysokimi zielonymi piramidami. Na każdym grobie leżał świeży wieniec, jako symbol tego, że wiecznie zielone, wierne wspomnienie o poległych, powinno pozostać na zawsze.”

Figurki żołnierzy

Fragment mowy skierowanej do poległych żołnierzy:

„Jak Wy, którzy kiedyś stanęliście naprzeciw siebie w honorowym boju i poprzez Wasze pojednanie w śmierci staliście się mostem do pokojowego i przyjacielskiego przymierza, które teraz łączy dwa potężne państwa za przykładem ich wzniosłych monarchów, tak niech ten pomnik, wzniesiony na granicy niemieckiej i austriackiej ziemi, będzie także dla nas symbolem pokoju i przyjaźni! (…) Niech zatem odsłonięty teraz pomnik, otoczony przez powiewające flagi Prus i Austrii, stoi na zawsze jako znak pokoju – święte przesłanie. Daj Boże!”

A przedstawiciel strony austriackiej powiedział:

„Armia austriacka dziękuje ponadto zwycięskiemu narodowi Prus za uznanie ich czynów i znajduje w tym pocieszenie, widząc swych towarzyszy pod jednolitym mianem bohaterów.”

A miejscowy katolicki proboszcz z Reinerz, jako wstęp do poświęcenia pomnika, wypowiedział m.in. takie słowa:

„Pomnik jest znakiem pamięci i ten pomnik przed nami powinien nam przypominać o bohaterach Prus i Austrii, którzy w gorącym boju 1866 r., pomimo morderczych kul, nie drżeli przed śmiercią. Zasłużyli na honorowy pomnik, wiemy to wszyscy i udowadnia to tak liczny nasz udział, jakiż jednak piękniejszy pomnik moglibyśmy my im wybudować, jak ten, że my wszyscy będziemy działać w tym kierunku, że nasza droga Ojczyzna będzie jednością i takim pomnikiem, o którym przyszłe pokolenia powiedzą z dumą: „tu leżą założyciele naszego szczęścia i naszego pokoju”.

A sam autor tego opisu i jeden z głównych uczestników tego wydarzenia, Burmistrz Dengler zabrał głos podczas dalszych spotkań kontynuowanych w miejscowych restauracjach i powiedział:

„Chyba każdy będący tu dziś w tej uroczystej sali z ciepłem i sympatią usłyszał toast, który właśnie wybrzmiał, wzniesiony przez mojego przedmówcę, skierowany do naszego, umiłowanego przez wszystkich, niemieckiego Cesarza! Mówię to z pewnością w imieniu wszystkich serc, gdy do tego pierwszego toastu dodam drugi. Moi Panowie! Pozwólcie razem ze mną chwalić sprawdzonego przyjaciela naszego Cesarza, Jego Majestat Cesarza Austrii, ukochanego jako ojciec swojego narodu, czczonego jako twórca wielkiej ery, chwalonego i błogosławionego, gdyż jego kraj zawdzięcza mu tak wiele szczęścia i dobrobytu! Wznoszę mój kielich i wołam: Jego Majestat Franz Josef, Cesarz Austrii, niech żyje, niech żyje, niech żyje!”

Również ten toast został przyjęty entuzjastycznie, wraz z towarzyszącym mu hymnem austriackim. I tak bawiono się wtedy, w 1876 roku, do późnego wieczora, w atmosferze przyjaźni między dwoma jeszcze przed 10 laty skłóconymi ze sobą państwami i narodami.

O co była ta wojna Austrii i Prus w 1866 r.?

Niemcy dążyły w tym czasie do zjednoczenia rozporszonych księstw, landów. W kwietniu 1866 roku Austria, powołując się na zagrożenie wewnętrznego bezpieczeństwa ze strony nowo powstałego Związku Niemieckiego, doprowadziła do uchwalenia przez Bundestag mobilizacji sił zbrojnych. Prusy, w walce o prymat w Europie Środkowej, tylko czekały na ten krok, rozpoczynając działania zbrojne prowadzone głównie na terenie Czech. Siły pruskie rozlokowały się pomiędzy Jelenią Górą a Nysą i weszły do Czech przez przełęcze sudeckie. Decydująca bitwa miała miejsce właśnie pod Sadową w pobliżu miasta Hradec Králové. Prusy w zdecydowany sposób pokonały Austrię.

A za parę lat wszystko się unormowało.

Przypomina mi to dzisiejszy konflikt Rosji i Ukarainy. Jego dwie strony także mówią właściwie tym samym językiem: ukraiński jest z tego, co mi wiadomo, jedynie pewną wersją języka rosyjskiego. Łączą oba narody stulecia wspólnej historii, wspólnej kultury. Aktualnie front „na dalekim wschodzie Ukrainy” stoi już od wielu miesięcy. Ukraina jest wyczerpana a USA ma już następne problemy (Bliski Wschód, nadchodzące wybory prezydenckie) i coraz mniej woli politycznej, aby pomagać Ukrainie. Załóżmy, że dojdzie teraz między Ukrainą a Rosją do zawieszenia broni, a może i do zakończenia konfliktu jakimś pokojem, pod międzynarodowymi auspicjami. Czego zresztą powinniśmy sobie wszyscy życzyć. Czy za niewiele lat nie powtórzy się jednak historia z tej dawno zapomnianej XIX-wiecznej wojny? Historia lubi się powtarzać. Dawni wrogowie staną się komilitonami. Czyli staną po tej samej stronie barykady. A my, którzy, jako Państwo polskie tak pomagamy teraz Ukrainie i jako Państwo polskie tak wrogo odnosimy się teraz do Rosji, będziemy niewygodni wtedy dla obu stron. Pogodzone strony nie lubią tych, którzy im kiedyś pomagali, zachęcali do boju, albo odwrotnie: pomagali stronie wtedy im przeciwnej. Tę prostą, psychologiczną zależność, bywa, wiele osób mogło zaobserwować w swoim kręgu towarzyskim, w tzw. zwykłym życiu. Już dziś Ukraina jako Państwo nie okazuje Polsce, należnej nam (jak nam się wydaje) wdzięczności. A Rosja z pewnością nie zapomni tak łatwo naszego zaangażowania przeciwko niej. I co wtedy, gdy dziś zwaśnione z sobą Ukraina i Rosja dojdą do porozumienia?

Czy ktoś przewiduje taki scenariusz?

Bo ja go wcale nie wykluczam. Dlaczego zatem nie prowadzą nasze rządy mądrej polityki zrównoważonego rozwoju? Także w aspekcie stosunków międzynarodowych. Dlaczego polskie władze skłócają nas ze wszystkimi naszymi sąsiadami tak, że dobre relacje mamy już tylko, jak to ktoś zażartował, z Morzem Bałtyckim?

Morze Bałtyckie

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Ta tresc jest chroniona przed kopiowaniem
Przewijanie do góry